Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2016

Way to go Little Britain

Today I woke up with a shock after what I had read in the news. How quickly the unthinkable became the irreversible. I wouldn't even dare to imagine it may be even possible. Nevertheless, it shouldn't be surprising that much as Britain always used to act selfishly in the history as soon as some threat or problems had arisen within any sort of union. Great Britain proved again that European Union will be always about maintaining parochial mentality due to egocentric sustention of european countries' self-interest. It will never be about unity of our continental heritage on account of countless ridiculous shouts of populists like Nigel Farage. Good luck with the economic issues to resolve on the way of your so-called “independence”. How ignorant one has to be to vote for “leaving” the club of countries that buy nearly half of Britain’s exports. Stock markets, oil prices and the pound is hitting its lowest level in three decades already. Russians just opened champagne. USA deceivingly expresses condolences to our leaders. How do you imagine to compete with those countries on your own? I just hope it will not cause any further chain reaction. EU will get on its track much faster than Great Britain after this breakup. That’s for sure! Good luck for Scots most of whom voted to remain. They will definitely may now be keener to break free of the Smaller and Smaller Britain.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

czwartek, 31 lipca 2014

Kremlowska autarkia

Źródło zdjęcia
Konfrontacja wre. Zachód nie wygląda aby się miał cofać, ale Władimir Putin też nie chudnie w oczach, a przecież teoretycznie, ataki na wschodzie Ukrainy kosztowały go już ponad 100 mld dolarów, a do końca roku przewiduje się, że będzie to opiewać stratą połowy rocznego budżetu. Inna sprawa na ile tę groteskę pozwolą Rosji prowadzić jej finansowe rezerwy. Co mogło więc najbardziej podziałać do tej pory? Być może wykluczenie z Rady Europy i G8, ale na wnioski należałoby poczekać.

Na rekonwalescencję swoich czynów jednak i tak jest za późno. Oba podmioty stosunków międzynarodowych będą posuwać się dalej, z tym że zachodnie środki działania wyglądają na ograniczone, a przecież przy obecnej wizji odbudowy dawnego imperium, Kreml ma duże pole do popisu i śmiało może zadbać o „bezpieczeństwo” Rosjan mieszkających w Estonii, na Łotwie, Kazachstanie, Uzbekistanie, czy też na terenie Nadniestrza, którego kwestia etniczna wciąż zostaje nierozwiązana. 

Niezrozumiała brutalność wobec Ukrainy może mieć jednak inne podłoże, bo przecież nie chodzi tu o tamtejsze ziemie, które walorów niebywałych nie mają. Chodzi o jawny pokaz siły, a że najłatwiej to okazać agresją to inna sprawa. Polityka zawsze szła przed sprawami ekonomicznymi państw, bez względu na podjęte koszty. Rosjanie potwierdzili swoje imperialistyczne dążenia, ale nie sądzę, że ktokolwiek się ich przestraszył. Pan W. Putin wygląda dziś na ślepca, którego bezwzględności – owszem – przewidzieć nie można, ale przy braku ich racjonalnego doboru, śmiem twierdzić, że obawiać się ich konsekwencji też nie należy. Liczy się honor i wizerunek kraju. Nie wiem w jakim stopniu buduje go taką polityką, ale może to jakaś mutacja pierestrojki.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

sobota, 12 maja 2012

Nowa zimna wojna

Źródło zdjęcia
Czym jest "nowa zimna wojna" w kontekście międzynarodowych priorytetów polityki zagranicznej. Coż, współczesne źródło kryzysu ekonomicznego odgórnie utożsamiane jest z kwestią euro i brakiem szerszego wyegzekwowania rzeczywistych priorytetów polityki fiskalnej w otaczającej nas rzeczywistości. Czy nie jest jednak tak, że wiele z państw europejskich chętniej widziałoby instytucję Unii Europejskiej mniejszą? Cała dezaprobata i konflikt interesów sprowadza się chyba bardziej do spóźnionej reakcji na „zbędne” rozszerzenie integracji na wschód, które – oczywiście nieoficjalnie – stanowi przeszkodę w rozwoju światowych gospodarek Zachodu. Trudności są, bo Unia Europejska zmienia zasady gry, bądź też o nich zapomina. Zapomniano o parytecie równorzędności, a w dzisiejszym świecie graczami są równi i równiejsi. Tym bardziej zupełnie niezrozumiałe mogą być decyzje wykluczające w rozmowach o przyszłości Unii Europejskiej państwa znacznie słabsze gospodarczo. A gdzie jest w tym wszystkim Polska?

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -